
podobno każdy dzień jest zaproszeniem do szczęścia.. :)
Dziś się działo. Może od początku, żeby dobrze zacząć dzień uciekłam z sks-u strasznie nie chciało mi się ćwiczyć. Dlatego miałam godzinę wolną, było jak zawsze super.
Później matematyka ( najgorsza lekcja, tak na marginesie), jakiś tydzień temu, przed wolnym podyktowała nam zadania, ale nikt ich nie zrobił i robiliśmy na lekcji. Nie znoszę chodzić do tablicy i tak nikogo nie interesuje czy zrobisz zadanie źle czy dobrze. Ale tym razem udało mi się i dobrze je zrobiłam, jestem z siebie dumna :P
Dalej to już troche rutyny, ale dzis obchodziliśmy w szkole śwoięto uchwalenia Konstytucji 3-go maja. Cieszyliśmy się, bo chemia mijała. Mieliśmy 20 min lekcji. Ostatnia, 8 lekcja we wtorek to geografia. Pani Grażyna- pseudonim ciotka, jak zwykle nie miała humoru. Uczepiła się Mateusza, który siedział z Olą i kazała mu się przesiąść, chociaż nie gadali, a on stwierdził, że tego nie zrobi. Dostał minusowe punkty, a ona dalej z tekstem do niego, że ma się przesiąść. Mateysz stwierdził, że się nie ugnie. Ciotka powiedział, żeby zgłosił się kto popiera takie zachowanie. I co mieliśmy zrobić, przecież nie można w takiej sytuacji być ani za ani przeciw. Stwierdziła, że zostanę Szwajcarią :D i tak minęła lekcja. Ostatni dzwonek i do domku... w końcu, nie mam siły chodzić do szkoły, ale w czwartek i w piątek razem z Anką zostałyśmy wybrane do warsztatów dziennikarskich, na pewno będzie super, już nie mogę się doczekać :)
na górze mój własnoręczny rysunek------------------------------
nie no nie no :P
OdpowiedzUsuńale, że co? :)
OdpowiedzUsuń